HFM

artykulylista3

 

Aurender A10

5055022018 005Aurender działa w ramach południowokoreańskiej korporacji TV Logic. Nazwa nieprzypadkowo zawiera TV, gdyż firma koncentruje się na wyświetlaczach. Nas jednak interesuje zgoła inny produkt. A10 to serwer i odtwarzacz muzyczny.

W „HFiM” 9/2015 ukazała się recenzja Aurendera X100L. Model ten został opracowany jako serwer i napęd odtwarzający pliki ze źródeł zewnętrznych. Wyposażono go także w wyjście USB, nie mógł jednak występować jako autonomiczne źródło dźwięku, gdyż wymagał wykorzystania zewnętrznego DAC-a USB. Aurender A10 to już kompletny odtwarzacz i streamer z wyjściami analogowymi, który samodzielnie powinien sobie poradzić z plikami muzycznymi wszystkich współczesnych formatów. Jest też w pełni kompatybilny z serwisem Tidal, a dzięki dekoderowi MQA pozwala wykorzystać potencjał sekcji Tidal Masters.

Cocktail Audio N15

3033052017 001Nazwa Cocktail Audio może się kojarzyć ze wszystkim, tylko nie z poważnym sprzętem grającym. Wbrew pozorom, koktajlowego katalogu nie wypełniają jednak głośniczki Bluetooth ani plastikowe słuchawki dla gimnazjalistów, lecz nowoczesne urządzenia sieciowe.

Ich producentem jest koreańska firma Novatron, powstała w 2003 roku. Z początku zajmowała się sprzętem komputerowym, ale wraz ze wzrostem zainteresowania zdematerializowanymi nagraniami powołała do życia markę Cocktail Audio. Pod tą nazwą oferuje zaawansowane odtwarzacze plików muzycznych.
W ofercie Cocktail Audio znajdziemy cztery odtwarzacze strumieniowe z wbudowanymi napędami płyt oraz jeden bez niego. N15 jest właśnie tym rodzynkiem.



Naim Mu-so Qb

012 017 Hifi 11 2016 002

Dwa lata temu audiofilski światek przeżył mały wstrząs za sprawą Naima Mu-so. Po statecznej brytyjskiej wytwórni można się było spodziewać wszystkiego, ale nie tego, że zaproponuje wielozadaniowy kombajn masowego rażenia.

Mu-so kosztował przy tym równowartość budżetowego zestawu stereo, co bulwersowało zarówno posiadaczy supermarketowych badziewników, jak i właścicieli pełnowymiarowych systemów hi-fi. To, że własności brzmieniowe i użytkowe Mu-so w pełni odpowiadały jego cenie, jakoś krytykantom umykało.

 

Cambridge Audio Minx Xi

minx042015 04
Brytyjska firma Cambridge Audio, choćby ze względu na nazwę, była postrzegana jako ostoja tradycyjnego stereo. Ale to już historia. Anglicy dawno nawiązali płomienny romans z kinem domowym, a teraz poruszają się swobodnie w sektorze muzyki zdematerializowanej.




Na szczęście, w przeciwieństwie do licznych konkurentów, nie przestawili się na masową produkcję gadżetów. Nawet najbardziej awangardowe konstrukcje tkwią korzeniami w audiofilskiej tradycji. Doskonałym tego przykładem jest Minx Xi.

Naim Mu-so

image-464Kiedy Naim Mu-so dotarł do recenzji, pomyślałem, że ktoś w Salisbury oszalał. Widziałem już w supermarketach plastikowe empetrójki Lenco, produkowane przez nowych właścicieli znaku towarowego, ale żeby zasłużona audiofilska marka postawiła cały swój autorytet na jedną kartę, w dodatku w ciemno?



No bo komu potrzebne urządzenie, którego można słuchać z brodą na stole? Gdyby jeszcze kosztowało 200-300 zł, można by je potraktować jako zwykły gadżet. Ale żeby cztery tysiące dziewięćset?!
Najwyraźniej szefowie Naima naoglądali się „Misia” Stanisława Barei i utkwił im w głowie poniższy cytat: „Dostajemy za tego misia, jako konsultanci, 20 % ogólnej sumy kosztów i już. Więc im on jest droższy, ten miś, tym... no?... Koniaczek?”.