HFM

artykulylista3

 

Wilson Audio Yvette

6267052017 001
Niedawno doszły mnie słuchy, że Wilson wprowadza kolejny model kolumn z „niższej półki”. Niby nic, bo Amerykanie ciągle nad czymś pracują, ale kiedy dokładniej zapoznałem się z doniesieniami, to – wybaczcie – ale zacisnąłem pięści ze złości.
Otóż nowe podłogówki, Yvette, mają zastąpić Sophie i ma to być najtańszy model w katalogu. Są pod każdym względem lepsze, ale przecież dotychczasowy „model startowy”, czyli Sabriny, są świeże, udane i bardzo dobrze się sprzedają.

W dodatku nie są szczególnie wymagające w stosunku do wzmacniaczy i świetnie się nadają do europejskich standardów mieszkaniowych wyższej klasy średniej. Słowem: kura znosząca złote jaja.
Moje odczucia w stosunku do Sabrin są jeszcze bardziej pozytywne. Ba, graniczące z dawno już nie odzywającą się chęcią posiadania. Te głośniki zagrały u mnie tak, że chętnie bym się z nimi zaprzyjaźnił na dłużej. Wprawdzie musiałbym sobie zostawić Tempo VI do odsłuchów elektroniki po 2000 zł, ale są przecież większe zmartwienia.

Neat Ultimatum XLS

5661052017 001

Rok 1989 kojarzy się głównie z ustrojowymi zmianami w Europie, ale ma też równoległą, o wiele spokojniejszą perspektywę. Kiedy bowiem na wschodzie kontynentu z hukiem upadał komunizm, na północy Anglii, w idyllicznym otoczeniu wiejskich krajobrazów hrabstwa Durham, muzyk samouk Bob Surgeoner powołał do życia niewielką manufakturę Neat Acoustics.

W języku angielskim przymiotnik „neat” ma wiele znaczeń, ale wszystkie odnoszą się do porządku, czystości, schludności i staranności. Trudno lepiej scharakteryzować priorytety, jakimi kierował się założyciel firmy. Pierwszym modelem Neata był dwudrożny monitor Petite (1991 rok). Niewielki z nazwy, obszernym brzmieniem zdobył sympatię wielu audiofilów.

Sonus Faber Guarneri Homage Tradition

6673042017 001„Artyzm, technologia, wrażliwość” – to dewiza Sonus Fabera. Te wartości trafnie charakteryzują filozofię manufaktury z Arcugnano (nieopodal Vicenzy). Dowodem na to, że slogan przekłada się na rzeczywistość, jest w pełni zasłużony status jednego z najważniejszych producentów kolumn na świecie.

Monitory Sonus Faber Guarneri Homage Tradition pierwszy raz zaprezentowano w lutym 2017 w Nowym Jorku. Inauguracyjny pokaz w Warszawie odbył się miesiąc później. Mamy więc do czynienia z rynkową nowością. W dodatku testowany egzemplarz ma jednocyfrowy (nie licząc zer z przodu) numer seryjny. Nic dziwnego, że ustawiając zestawy, czułem się niemal jak wybraniec.



Dynaudio Contour 20

4653042017 001
O Dynaudio powiedziano i napisano chyba wszystko. Zasłużenie, ponieważ firma od dekad utrzymuje się w gronie najważniejszych graczy w segmencie zestawów głośnikowych.

Zachowuje jakość, niezależnie od tego, czy oferuje produkt przeznaczony pod audiofilskie strzechy, czy też, gdy licytuje bardzo wysoko i staje w szranki z flagowcami innych marek (topowe Evidence Master kosztują 400 tysięcy złotych). Pozostaje także wierna swej niepowtarzalnej filozofii brzmienia.
Jak mało kto, Dynaudio zasługuje na miano klasyka.



KEF LS50 Wireless

2229042017 001
Nie tak dawno temu („H-Fi i Muzyka 12/2016”) testowałem minimonitory KEF LS50. Ich brzmienie robiło piorunujące wrażenie, zwłaszcza w kontekście niewielkich gabarytów głośników. Czytając wtedy o wersji aktywnej, nie przypuszczałem, że już niedługo nadarzy się możliwość porównania obu koncepcji. W głowie miałem właściwie tylko jedno pytanie: czy wersja bezprzewodowa okaże się równie dobra?

Pierwszą różnicę między modelem bazowym a bezprzewodowym można poczuć, jeszcze zanim popłynie dźwięk. Wystarczy wyjąć pudło z bagażnika samochodu, by stwierdzić, że Wireless walczą w wyższej kategorii wagowej, i to dosłownie. Gdy już rozpakujemy monitorki i ustawimy je na podstawkach, to patrząc od frontu, nie zauważymy zmiany w porównaniu z modelem przewodowym. Ale w rzeczywistości mamy do czynienia z zupełnie odmienną koncepcją. Znacząco różnią się bowiem wnętrza skrzynek oraz, co naturalne, ich tylne panele.



KEF Blade Two

5259022017 001Produkowane w Wielkiej Brytanii auta przez wiele dekad słynęły z niepowtarzalnego wzornictwa, które łączyło tradycję z nowoczesnością. W tym samym czasie znakiem rozpoznawczym brytyjskiego sprzętu hi-fi była całkowicie niepodrabialna brzydota, idąca w parze z garażową siermiężnością wykonania.

W latach osiemdziesiątych powiał wicher zmian. Małe wytwórnie wyspiarskich aut padły lub zostały przejęte przez korporacje, które interesowała raczej masowa sprzedaż niż podtrzymanie legendy. Przemysł samochodowy na Wyspach uwiądł, za to w innej branży nastąpił prawdziwy cud. Angielskie wzmacniacze, odtwarzacze i kolumny przestały wyglądać jak brzydkie kaczątka i zyskały designerski sznyt. Przypadek? Nie sądzę.